całe lata radowały serca Rosjan. Bo też rozmach tej uroczystości był nieprzeciętny. Na Placu Czerwonym marszałkowie Żukow i Rokossowski na koniach, niemieckie flagi rzucane na bruk, ponad 30 tysięcy maszerujących żołnierzy, 24 marszałków, tysiące jednostek technicznych. Późniejsze obchody 9 maja , zwłaszcza okrągłych rocznic, też były huczne i radosne. W tym roku, piątym roku wojny z Ukrainą, w tle obchodów migotały ukraińskie drony i uroczystości w wielu miastach znacznie okrojono. W Moskwie nie było techniki wojennej, paradowali głównie studenci szkół wojskowych i Rosgwardia. Miasto udekorowano tysiącami afiszy i flag, ale ulice świeciły pustkami. W Petersburgu ulicami miasta przeszedł Nieśmiertelny Pułk. Tym razem oprócz portretów przodków poległych w czasie wojny uczestnicy przynieśli portrety Prigożyna oraz żołnierzy, którzy zginęli na SWO. Do dziennikarzy przemówił Putin. oznajmiając, że sprawy toczą się w kierunku zakończenia konfliktu z Ukrainą. Brak techniki wojskowej na defiladzie uzasadniał tym, że konieczna jest na froncie, aby ostatecznie rozgromić Ukrainę w ramach SWO. Zaznaczył, że nie kierowały nim obawy, gdyż decyzję podjęto przed atakiem dronów na Moskwę. Złożył hołd "bohaterom SWO poległym w walce z agresywnym NATO".
Swoistym zakończeniem obchodów 9 maja stała się deklaracja Putina, że postrzegałby Gerharda Schroedera w roli pośrednika między Rosją a Ukrainą w pokojowych rozmowach. Ostatecznie zgodziłby się na kogoś innego reprezentującego UE, byleby nie mówił on nigdy "gadostiej" (paskudztw) o Rosji. Propozycja spotkała się z negatywną reakcją Kai Kałłas, szefowej unijnej dyplomacji i także Ukrainy. W Niemczech pojawiły się głosy sugerujące, że każda szansa na rozmowy jest cenna, choć Pistorius wybrał się do Kijowa z propozycją współpracy wojskowej i dalszą częścią pieniędzy.


Komentarze
Prześlij komentarz