Przejdź do głównej zawartości

9 maja 2026 roku w Rosji

   Pierwsza defilada po zwycięstwie na hitlerowskimi Niemcami, została utrwalona na filmach, które przez
całe lata radowały serca Rosjan. Bo też rozmach tej uroczystości był nieprzeciętny. Na Placu Czerwonym marszałkowie Żukow i Rokossowski na koniach, niemieckie flagi rzucane na bruk, ponad 30 tysięcy maszerujących żołnierzy, 24 marszałków, tysiące jednostek technicznych. Późniejsze obchody  9 maja , zwłaszcza okrągłych rocznic, też były huczne i  radosne. W tym roku, piątym roku wojny z Ukrainą,  w tle  obchodów migotały ukraińskie drony i uroczystości w wielu miastach znacznie okrojono.

 W Moskwie nie było techniki wojennej, paradowali głównie studenci szkół wojskowych i Rosgwardia. Miasto udekorowano tysiącami afiszy i flag, ale ulice świeciły pustkami. W Petersburgu ulicami miasta  przeszedł Nieśmiertelny Pułk. Tym razem oprócz portretów przodków  poległych w czasie wojny  uczestnicy przynieśli portrety Prigożyna oraz żołnierzy, którzy zginęli  na SWO.  Do dziennikarzy przemówił Putin. oznajmiając, że sprawy toczą się w kierunku zakończenia konfliktu z Ukrainą. Brak techniki wojskowej na defiladzie uzasadniał tym, że konieczna jest na froncie, aby ostatecznie rozgromić Ukrainę w ramach SWO.  Zaznaczył, że nie kierowały nim obawy, gdyż decyzję podjęto przed atakiem dronów na Moskwę. Złożył hołd "bohaterom SWO poległym w walce z agresywnym NATO". 

W specyficzny sposób uczciła 9 maja klinika urodzeń w mieście Nartkała (Kabardino-Bałkaria).  Wystroiła noworodki w wojskowe furażerki z gwiazdą, dodała im wstęgę św. Jerzego i zaopatrzyła w karteczki z życzeniami  wielkiej i szczęśliwej drogi życia, możliwej dzięki dzielnym przodkom.  A wszystko to z niekończącą się wojną w tle. Czyżby prowadziła na front?

 

 

 

 

Komentarze