Rosja ostatnio nie może żyć bez proroków wieszczących w internecie w 2026 roku upadek Putina (Riemiesło) bądź liczących, iż gdy Putin pozna prawdę nt. trudności krajowych, to rozwiąże wszystkie problemy (celebrytka Wiktoria Bonia). Dołączył do nich 25 czerwca (o czym nadmieniają portal Meduza,Telegram Astra i setki przekazów medialnych) niejaki Aleksander Łunin (wcześniej Pustowałow), 39-letni, komendant jednego z ochotniczych batalionów walczących na SWO. Wygląda to dziwnie. Człowiek napisał, że reprezentuje wojsko i policję i groził, że obrócą się one przeciw Putinowi, jeżeli ten nie spotka się z nim na pierwszym programie tv. Rzecz jest nietypowa, gdyż facet rzeczywiście dowodził batalionem, pochodzi z obwodu Woroneża, jego wpis osiągnął ponad 10 mln wejść na stronę i 125 tys. polubień. Oburza go proceder przetrzymywania w piwnicach i norach ziemnych, torturowania i zabijania rosyjskich...
Zaledwie Putin ogłosił termin wyborów parlamentarnych, a już mediami wstrząsnęła afera z nimi pośrednio związana. Na przedwyborczym zjeździe partyjnym komunistów, 20 czerwca, Gennadij Ziuganow, czyli ich szef, podkreślił, że na kontach bankowych w Rosji osoby fizyczne i firmy ulokowały 130 bilionów rubli, co cieszy tylko bankowców, podczas, gdy pieniądze te powinny służyć rozwojowi kraju i zwycięskiej wojnie. Dodał, że wystarczyłby jeden ukaz Putina, aby sytuację zmienić, gdyż Rosja jest w stanie wojny. Media odczytały ten komunikat, jako propozycję skasowania przez państwo prywatnych i firmowych wkładów bankowych w celu ratowania budżetu. Również w dumie Anatolij Aksakow (komitet ds. rynku, ze Sprawiedliwej Rosji) tak odczytał wypowiedź Ziuganowa. Uznał ją za szkodliwą, podważającą zaufanie obywateli do państwa i podstawy ekonomiki, gdyż owe 130 bilionów rubli nie "leżą" w bankach ciesząc bankowców lecz...