benzyny na stacji benzynowej w Czycie spędził 39 godz. od 28 do 30 czerwca. Wybrał się z małżonką z rodzinnego Petersburga w wakacyjną podróż po kraju, połączoną z kupnem auta. Paliwo im się kończyło w okolicach Czyty. Stacje benzynowe w okolicy oferowały po 15 l na auto, same dostawały niewiele benzyny, były obstawione przez społeczność lokalną. Placówka Rosnefti oferowała więcej. Kolejka posuwała się wolno, komu zabrakło paliwa pchał ręcznie swój pojazd. Ludzie byli nastawieni do siebie przyjaźnie, wspólna niedola sprzyjała wzajemnej serdeczności. Kierowca wynajął pokój w pobliskim hotelu, gdzie na zmianę z żoną korzystał z kąpieli, toalety, drzemki i posiłków. Pytany o sytuację kryzysową w kraju winę dostrzegał w decyzjach władz, ale nie krytykował decyzji o napaści Rosji na Ukrainę, przeciwnie oburzało go zbyt łagodne jej traktowanie. Liczył, że kryzys skłoni rząd do bardziej bezwzględnego uderzenia i szybszego pokonania Ukrainy. Zacytujmy: "Nasza władza gra, niestety bardzo miękko, trzeba ostro odpowiadać Ukrainie. Wierzę, że przemyślą, zrozumieją iż pora przestać bawić się w wojnę i trzeba decydować poważnie."
Prawdopodobnie podobnie myśli znaczna część Rosjan. Część z nich nie zawahałaby rzucić na Kijów bomby atomowej. Mają pretensje do rządu o "cackanie się" z Ukrainą, przeciąganie wojny, unikanie zdecydowanych działań wojskowych.
Rozmowa z kierowcą (portal Meduza)

Komentarze
Prześlij komentarz