Było tak. Ernest (Siergiej Gricaj) i Gudwin (Dmitrij Łysakowskij) zorganizowali 32 osobową grupę wywiadowczą operującą dronami. Zaangażowali inżynierów, techników, pilotów i specjalistów ds. powietrznego wywiadu. Ich analizy były jednak lekceważone i nieprzekazywane przez pułkownika do dowództwa. Ponieważ istniała obawa, że swoimi kanałami w końcu powiadomią dowództwo o sytuacji, pułkownik Puzik zlikwidował zespół wywiadu dronowego, a Gricaja i Łysakowskiego posłał do piechoty szturmowej, gdzie nie było szans na przeżycie. Ich przedśmiertny filmik opublikowały kanały z-blogerów, sprawę nagłośniły ją media opozycyjne, dotarła do najwyższego dowództwa, przysłano komisję, ale w końcu ją umorzono. Przy okazji ujawniono, że owa "piechota szturmowa" nazywana rzeźniczym szturmem, to ludzie posyłani na pewną śmierć, bez mapy, bez planu zaminowań, źle wyposażeni i często bez umiejętności bezpośredniej walki. Liczne źródła potwierdzają, opinię wywiadowców, że wysyłanie na śmierć własnych, niewygodnych z jakiś względów żołnierzy jest zwykłą praktyką na SWO. W opisywanym przypadku pułkownik rozwiązał zespół specjalistów wywiadowców. Komisja ministerialna zaś stwierdziła, że "nie przekroczył swoich kompetencji" wysyłając na" miasnyj szturm" ekspertów ds.wywiadu dronowego.
Przy okazji nagłośniono sprawę żony pułkownika Puzika, Jekateriny. Zajmowała się ona ochotniczo pomocą dla wojska o wartości ponad 48 mln rubli. Kolejne transze darów docierały do Rostowa nad Donem, po czym powoli topniały bez śladu. Jekaterina zarzucała poległym - Gricajowi i Łysakowskiemu - tchórzostwo, bo przecież każdego żołnierza można włączyć do piechoty szturmowej w (modelu rosyjskim). Rzeczywiście można i m.in. dlatego Ukraina jeszcze nie przegrała jeszcze wojny z dużo większą armia rosyjską.
Gudwin Ernest 1 ;Gudwin Ernest 3

Komentarze
Prześlij komentarz