W epoce mediów o powodzeniu lub klęsce decydują gesty i słowa. Miedwiediew stał się człowiekiem-memem przez przypadkowe połączenie informacji o braku funduszy z grzecznościową formułą pożegnania (dienieg niet a wy dierżyties’) i rady dla biednych, podobne do tych jakich udzielał Komorowski (poszukajcie lepszej pracy, stwórzcie swój biznes). Dlatego w publicznym zapytaniu Putina „czy można przeżyć za 10 800 rubli (ok. 620 złp) miesięcznie?” – dziennikarze wietrzyli prowokację. Ale po kolei. 18 lutego, w 20 rocznicę śmierci Anatolija Sobczaka, byłego mera Petersburga, odsłonięto mu pomnik, a uroczystość uświetnił swoją obecnością sam Putin. W czasie okazjonalnego spotkania ze społeczeństwem jakaś niewiasta spytała prezydenta o możliwości przeżycia za 18 tys. rubli miesięcznie. Dodała, że on to zarabia krocie i nie wie pewnie nawet ile kosztuje i o ile zdrożała w sklepie żywność. Jej znajomy inwalida 2 ...