Przejdź do głównej zawartości

Przed startem kampanii wyborczej

 Do rozpoczęcia kampanii wyborczej jeszcze trochę czasu, a już rosyjska  systemowa opozycja myśli o 
swoim starcie.  Według sondażowni FOM komuniści mogą liczyć na 10% głosów i wyprzedzili ŁDPR (8%), Jedna Rosja - ma 40%, czyli KPRF stara się o drugie miejsce. Komuniści znaleźli się między Scyllą a Charybdą - poparcie dla nich rośnie, gdy radykalizują przekaz wyborczy,  zaś maleje, gdy zachowują konsensus. Pojawiły się pierwsze procesy  o organizację przez nich  nieuzgodnionych manifestacji ulicznych, bo  chociaż organizatorzy uznali je za rodzaj pokojowego  dialogu z narodem, posypały się kary administracyjne. Ziuganow oczywiście broni swoich działaczy, choć eksperci podejrzewają, że cały konflikt  skończy się na słowach.  Pogodzić narrację  Putina wzywającą do konsolidacji wszystkich partii w obliczu wroga z postawą opozycyjną wobec Jednej Rosji  jednak  po prostu się nie da, więc Giennadij Ziuganow lawiruje. Komuniści narzekają na niesprawiedliwe traktowanie i zapewniają rząd o swojej lojalności, ale próbują też pozyskać wyborców np.  krytykując zaostrzenie prawa. Wiedzą, że władza na pewno ukarałaby ich za poważniejsze naruszenie uzgodnień. 

 Jeżeli nawet w Rosji  istnieje szeroki krąg niezadowolonych, rząd zadbał o jego rozproszenie, co widać wyraźnie po zablokowaniu Telegramu.  Komuniści mają struktury, ale nie zamierzają rezygnować z zawartego  z rządem układu. Inteligencja dostrzega zahamowanie rozwoju państwa, brak perspektyw  i problemy gospodarcze, ale nie jest nastawiona buntowniczo i zorganizowana, nacjonaliści odwołują się do popularnych emocji społecznych, gniew ludu kierując na liberałów i imigrantów. Chociaż więc istnieje elektorat sprzeciwu, który dobrze charakteryzuje skarga typu "emerytury nam zabrali, żywność droga jak złoto, i teraz nawet dzieciom zabraniają pogadać przez Internet" nie jest on zorganizowany i nie ma potencjału buntu.

 Radykalizacja KPRF ; Komuniści i wybory

Komentarze