Zarówno Zełenski jak Putin deklarują, że są blisko zwycięstwa, oczywiście każdy z nich na swoich warunkach. Zełenski planuje zniszczyć rafinerie i tysiącem dronów zaatakować Moskwę, Putin zapowiada eskalację ataków na miasta i szerokie przerwanie frontu. Gorzej z zasobami umożliwiającymi realizacje tych celów. Obie strony mają za mało ludzi. Przybyło trochę ochotników rosyjskich, którzy liczyli na pieniądze, zanim nastąpi zapowiadany przez Trumpa pokój, poza tym Rosja lekko rannych szybko ponownie kieruje na front, Ukraina więc bardziej odczuwa braki kadrowe. Jeśli chodzi o finansowanie wojny, Putin zadłuża państwo, Zełenski bazuje na pomocy zagranicznej. W zakresie uzbrojenia przeważa Ukraina, Rosja nie nadąża za nowymi typami dronów, brakuje jej też części elektronicznych. Małe firmy ukraińskie sprawniej dostosowują się do zmian. Zniszczenie większości rafinerii wpłynęło na brak benzyny w całej Rosji, co negatywnie odbija się na jej gospodarce, ale prawdopodobnie nie spowoduje zmian politycznych, nie wpłynie też na nastroje antywojenne. Znaczny wzrost cen benzyny i spadek jej podaży niszczą gospodarkę rosyjską, zwłaszcza że ataki ukraińskich dronów na rafinerie ciągle trwają, niszczone są też terminale paliwowe i tankowce na morzu Azowskim. Brak paliwa i utrata statków transportowych przez Rosję zagrażają jej rolnictwu. Wykorzystanie broni atomowej grozi pełną izolacją Rosji na arenie międzynarodowej. Rację ma Załużny, który zapowiada długą bezsensowną wojnę na wzajemne wyniszczenie. Ukraina skupi się na niszczeniu rafinerii, Rosja uderzy po wielkich miastach. I co dalej? Putin zmuszony jest do kontynuacji wojny z wielu powodów. Zawarcie pokoju m.in. oznacza powrót do domu dziesiątek tysięcy często uzbrojonych i zdemoralizowanych żołnierzy. Jakimś wyjściem jest skierowanie ich na inny front, ale to nie wydaje się realne. Upadek gospodarczy Rosji nie musi oznaczać utraty władzy przez ludzi Putina, bowiem resorty siłowe zdolne są do kontrolowania sytuacji w obliczu krachu ekonomicznego. Gdy jednak kryzysów różnego rodzaju okaże się zbyt wiele system wydaje się niedostatecznie elastyczny, aby im podołać.

Komentarze
Prześlij komentarz