Zełenski 1 września ogłosił, że niebo nad Rosją nie jest bezpieczne i wezwał cywilne linie lotnicze do omijania rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Prawdę mówiąc, niebo dotąd też nie całkiem było bezpieczne, to znaczy Rosja broniła go przed ukraińskimi dronami (i własną artylerią) ogłaszając alarm czyli kovior (dywan) i kierując samoloty w mniej zagrożone rejony. Powodowało to duże zakłócenia w transporcie, ale działało w miarę skutecznie. Po deklaracji Zełenskiego niektóre linie tureckie opóźniły lub odwołały odloty z Rosji tłumacząc to usterkami technicznymi. Obie strony ogłosiły depesze NOTAM. Lotnictwo Ukrainy zapowiedziało w swojej ataki dronowe i ostrzegło przed lataniem nad Rosją. Rosgwardia wyjaśniła że komunikaty Ukrainy nie mają żadnej siły prawnej i naruszają konwencje
międzynarodowe, loty są bezpieczne, a ruch lotniczy działa bez zmian. Rosyjski minister transportu potwierdził, że ostrzeżenia Zełenskiego nie mają podstaw, a Kovior gwarantuje bezpieczeństwo samolotom cywilnym nad Rosją. Prawdopodobnie jednak niektóre linie lotnicze po groźbach Zełenskiego ograniczą loty lub z nich zrezygnują. Na razie jest to jednak gombrowiczowski pojedynek na miny, medialne show, które ma wskazać dyktującego warunki. Mimo uspokajających komunikatów, w Moskwie ze względu na ataki dronów odwołano ponad 150 rejsów, czasowo zamknięto lotniska Domodiedowo i Żukowskij. Putin potraktował sprawę na tyle poważnie, iż nakazał wzmocnienie obrony lotnisk i zapowiedział odwet. Eksperci ostrzegają, że Ukraińcy mogą zaatakować infrastrukturę lotniczą lub centra kierowanie ruchem powietrznym. Zmasowane ataki zwiększają prawdopodobieństwo zderzenia jakiegoś samolotu z dronem. Rosja chce odpowiedzieć skutecznym niszczeniem przemysłu ukraińskiego, magazynów broni i logistyki. Organizuje też mobilne grupy pracowników przedsiębiorstw, którzy mają strącać wrogie drony strzelając do nich. Z przyczyn technicznych jest to zresztą mało skuteczne.
międzynarodowe, loty są bezpieczne, a ruch lotniczy działa bez zmian. Rosyjski minister transportu potwierdził, że ostrzeżenia Zełenskiego nie mają podstaw, a Kovior gwarantuje bezpieczeństwo samolotom cywilnym nad Rosją. Prawdopodobnie jednak niektóre linie lotnicze po groźbach Zełenskiego ograniczą loty lub z nich zrezygnują. Na razie jest to jednak gombrowiczowski pojedynek na miny, medialne show, które ma wskazać dyktującego warunki. Mimo uspokajających komunikatów, w Moskwie ze względu na ataki dronów odwołano ponad 150 rejsów, czasowo zamknięto lotniska Domodiedowo i Żukowskij. Putin potraktował sprawę na tyle poważnie, iż nakazał wzmocnienie obrony lotnisk i zapowiedział odwet. Eksperci ostrzegają, że Ukraińcy mogą zaatakować infrastrukturę lotniczą lub centra kierowanie ruchem powietrznym. Zmasowane ataki zwiększają prawdopodobieństwo zderzenia jakiegoś samolotu z dronem. Rosja chce odpowiedzieć skutecznym niszczeniem przemysłu ukraińskiego, magazynów broni i logistyki. Organizuje też mobilne grupy pracowników przedsiębiorstw, którzy mają strącać wrogie drony strzelając do nich. Z przyczyn technicznych jest to zresztą mało skuteczne.
Duże nadzieje Rosjanie pokładają w systemie Bizon opracowanym przez instytut Precyzyjne Kompleksy, należący do Rostechu. Jest to system automatycznego celowania sprzężony z karabinami, który wykrywa i namierza drony lecące na niskich wysokościach. Daleko jednak do jego szerszej produkcji, nie mówiąc o wdrożeniu, gdy bałagan na lotniskach już trwa.
P.S. NOTAM (Notice to Airmen lub: Notice to Air Mission) to zwięzła depesza dot. zagrożeń i zmian ruchu lotniczego)
Niezawisimaja Gazieta o sytuacji z obroną powietrzną

Komentarze
Prześlij komentarz