Przejdź do głównej zawartości

Płacimy za dziecko (lub nie), ale co dalej?

 Demografia ostatnio niepokoi nie tylko rządy państw europejskich, ale też Putina.  Pobór do wojska w ramach obowiązkowej służby, ma być już nie tylko wiosenny i jesienny, ale całoroczny, żołnierzy trzeba  coraz więcej, więcej ich też ginie, więc liczba  ludzi maleje.  Aby temu przeciwdziałać duma inicjuje kolejne pomysły sprzyjające dzietności. Ogranicza się dostępność aborcji,  prowadzi szeroką akcję informacyjną, zmienia programy nauczania. Mówi się o konieczności skróceniu  czasu podstawowego nauczania szkolnego.  

Bardzo kontrowersyjny wydaje się projekt stosunkowo wysokich wypłat dla uczennic, które urodziły dziecko.   Lokalni włodarze prześcigają  się  jednak i w tym zakresie w odgadywaniu życzeń Kremla, np. w  Briańsku gubernator, zgodnie z podjęta uchwałą miejskiej dumy, obiecał 150 tys. rubli  każdej uczennicy, która urodzi dziecko. Oczywiście okazało się, że  dzieci nie powinny zbytnio wierzyć  gubernatorom. Wydział ds. Polityki Społecznej odrzucił  podanie nieletniej, gdyż po zorientowaniu się, że jest w ciąży pietnastolatka nierozważnie przeszła na zaoczny tryb nauki. 

 Sądząc po jej przykładzie, namawianie dzieci do rodzenia nie spełni oczekiwań Putina. Mode matki pochodzą  często z patologicznych rodzin. Mama panny z Briańska przebywa w więzieniu za kradzież z włamaniem, a jej ojciec pracując dorywczo utrzymuje troje dzieci. Teraz zaś - czworo. Ojciec maleństwa ma 17 lat i został aresztowany za handel narkotykami. Najprawdopodobniej dziecko nie wyrwie się ze strefy patologii.  Czyżby władzom marzyło się wyłącznie mięso armatnie?

Komentarze