
Na portalach rosyjskich 20 maja odnotowano aresztowanie imama Mohameda Henni, przewodniczącego Społeczności Muzułmańskiej Północno-zachodnich Regionów Rosji oraz muftich pełniących rolę autorytetów religijnych paru innych rejonów, Karelii, Mordowii, płn Osetii. Areszty przechodziły w Moskwie, Petersburgu, Sarańsku i Saratowie. Henni kierował petersburskim Centrum Kultury Islamskiej i Związkiem Organizacji Islamskich. Powody aresztowań są niejasne - uczestnictwo w konferencji Bractwa Muzułmańskiego (w Rosji zakazana organizacja), publikacja nieprawomyślnej książki o muzułmanach Kaukazu, współpraca z DUM (Duchowy Zarząd Muzułmanów), działającą od 1994 r. organizacją założoną przez Rawila Gajnutdina, która broniła nielegalnych domów modlitwy i wielożeństwa, korupcja na egzaminie itp. Niektórych duchownych uwolniono, innym nadano status świadka. Cała sprawa wydaje się dziwna - Kreml ma dość problemów, aby nie stwarzać sobie nowych. Mimo ustaw antyimigracyjnych i masowych wydaleń muzułmanów z Rosji, mieszka ich tam nadal parę milionów, wielu walczy na SWO i ostatnią rzeczą jakiej potrzeba Putinowi są rozruchy na tle religijnym, chyba że chce przekierować coraz bardziej negatywne nastawienie Rosjan do władz na walkę z islamistami.
Sprawę komentuje opozycyjny portal The Moscow Times. Aresztowania nastąpiły po tym, gdy Rusłan Kutajew, szef Zgromadzenia Narodów Kaukazu, w latach 1996-97 wicepremier Czeczenii i doradca Asłana Maschadowa, publicznie zapowiedział upadek Putina. Ogłosił, że w Moskwie stale mieszka 3,5 do 4 milionów Muzułmanów, którzy mają dobre układy ze wszystkimi liderami państw Azji. Putin jest słaby, przyjaciele Kutajewa donoszą mu, że nikt z ludzi rozmawiających ze sobą na ulicy czy w miejscach publicznych nie wierzy w Putina, wszyscy uważają że to człowiek przegrany. O ile, zdaniem Kutajewa, opozycja demokratyczna składa się ze studentów, którzy w proteście co najwyżej pomachają światełkami, muzułmanie ćwiczą w halach sportowych i na siłowniach, nie zawahają się przed ucinaniem głów, zdobywaniem baszt i budowaniem barykad. Czekają na dogodną godzinę, poprą ich Rosjanie, tak by Rosja już nigdy nie "indyczyła się" i nie zagrażała sąsiednim krajom i narodom.
Nie wydaje się, aby rosyjscy muzułmanie chcieli i mogli pokierować buntem przeciw Putinowi. Jednak aresztowanie ich przywódców może zaowocować poczuciem zagrożenia, czy aktami terroru.
Komentarze
Prześlij komentarz