Przejdź do głównej zawartości

Krym, Grenlandia i Polska

 Wypowiedzi czołowych polityków, gdy je analizujemy pod kątem logiki i intencji  zawsze


dostarczają nam wiele radości. 20 stycznia na konferencji prasowej podsumowującej politykę ichniejszego MSZ Siergiej Ławrow  oznajmił "Krym jest dla  bezpieczeństwa  Rosji  równie ważny jak Grenlandia dla USA" i wyjaśnił, że taka analogia  uczyni bardziej zrozumiałymi dla Trumpa motywy aneksji Krymu.  Wcześniej Trump stwierdził,że "Grenlandia ma  pierwszorzędne znaczenie dla globalnego i narodowego bezpieczeństwa Stanów".  Jej aneksja  przez USA ma chronić przed wrogim  atakiem, bo ponoć  koło  Grenlandii roi się od rosyjskich i chińskich okrętów. Czyli oba państwa promują  politykę prewencyjną typu, zabierz Ukrainie Krym, bo a nuż zaatakują go Stany Zjednoczone, no i zabierz Danii Grenlandię bo istnieje groźba napadu  ze strony Chin i Rosji. Oczywiście analogia jest uzasadniona - w obu przypadkach bowiem  żadnego niebezpieczeństwa  nie było i nie ma, a mocarstwa  wyłącznie realizowały swoje interesy gospodarczo-polityczne. Stany nie były w 2014 roku zainteresowane wojną z Rosją i nic nie wskazuje, aby Chiny i Rosja szykowały się obecnie do wojny z USA.  Wręcz odwrotnie - Rosja i Chiny zyskują na obecnym sporze Trumpa z Danią i rozłamie w  NATO. Minister spraw zagranicznych Chin ujął to tak  "relacje Chin  i USA doświadczyły wzlotów i upadków osiągając ogólnie  dynamiczną stabilność, co jest korzystne dla obu stron". Nam się podoba  owa "dynamiczna stabilność".

Sytuację podsumowują czytelnicy Fontanki doradzając  Rosjanom śledzenie z popcornem jak rozlatują się sojusze krajów zachodnich i osłabia  się NATO.  I tak Ławrow  wyraził poparcie dla  pragmatycznej polityki Trumpa wobec Danii, co jak najgorzej rokuje dla Polski i nie tylko. 

 Fontanka cytuje Ławrowa  ; MSZ Chińskie o USA

 

 

 

 

 

 

Komentarze