Nie trzyma się to wszystko logiki, gdyż nie wiadomo dlaczego dowódcy, którzy uprawiają ten proceder mieliby buntować się przeciw Putinowi w obronie żołnierzy, których sami ograbiają i mordują. Portale wywiedziały się, że Łunin jest nacjonalistą (kto ze zwolenników SWO nie jest?), uznaje kulty pogańskie i ich symbolikę, zresztą podobnie jak niegdyś wagnerowcy. I właściwie poza podstawowymi informacjami na temat wpisu i osoby Łunina nikt nic nie wie, lub przynajmniej sprawy nie komentuje. Żona Łunina napisała w sieci, że policja przeszukała mieszkanie. Nie ma komentarzy ze strony Kremla, jak po apelu pani Bonia, nie padają nazwiska wojskowych czy przedstawicieli policji.
Co się w tej Rosji dzieje? Z jednej strony Jekaterina Mizulina, szefowa Ligi Bezpiecznego Internetu, organizuje siatkę ochotniczych donosicieli i za wrzutkę zdjęcia kukły Ateny powieszonej na nodze pomnika dziewiętnastowiecznego ministra oświaty sąd releguje chłopaka ze studiów, a za umieszczone w sieci zdjęcie gołych pośladków pijanej panienki na tle afisza ku czci 9 maja ląduje się na 2 lata w kolonii karnej ("rehabilitacja faszyzmu"), z drugiej strony w sieci niejaki Riemiesło wspominał o oddaniu pod sąd Putina, a Łunin straszył tegoż Putina buntem wojska i policji. I nic! Ściślej Riemiesło przez miesiąc przebywał (na własne życzenie) w psychiatryku, po czym Sołowiew doradził mu złagodzenie tonu wypowiedzi. 10 milionów internautów czyta o torturowaniu bohaterskich wojaków SWO przez ich własnych dowódców, a autor tych rewelacji nie czeka w kajdanach na proces. Z ostatniej chwili (28.06): żona Łunina powiadomiła, że jej męża policja zatrzymała na 10 dni "za wykroczenia administracyjne".


Komentarze
Prześlij komentarz