Spory terytorialne dotyczą też Indii, hinduskiego stanu Arunaczał-Pradesz, który Chiny uważają za swoją własność niesprawiedliwie zajmowaną przez Indie. Ostatnio Indie zmieniły 27 nazw miejsc usytuowanych w tym stanie, co Chiny uznały za niezgodne z prawem.
Nie milkną też spory i drobne potyczki straży przybrzeżnej między Chinami a Australią i Filipinami związane z mielizną Revi'ai. Obie strony zarzucają sobie prowokacje i nieuzasadnione napady. Chiny uważają ową mieliznę, podobnie jak inne na Morzu Południowochińskim, za swoje integralne terytorium, więc np. obecność na mieliźnie filipińskiego okrętu desantowego BRP Sierra Madre LT-57 jest wg nich nieuzasadniona. Chiny po prostu zajmują stopniowo kolejne mielizny i je militaryzują. Niepokoi to inne państwa regionu, które są powiązane sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi. Roszczenia terytorialne Chin na Morzu Południowochińskim nie napotykają bowiem na zdecydowany opór Ameryki, chociaż sojusz wojskowy Filipin z USA powstrzymuje Chiny przed otwartą wojną. Tak więc pewnie dojdzie do dalszej eskalacji sporu, ale nie do bezpośrednich starć zbrojnych.
Poniżej Analiza Konstatina Remczukowa, redaktora Niezawisimoj Gaziety, specjalizującego się w tematyce chińskiej

Komentarze
Prześlij komentarz