Sam już pomysł ogłoszenia, że Rosja zaprasza Westa jest niezwykły. Mamy wojnę z - jak to określają Rosjanie -"zgniłym zachodem" i "faszyzmem". W Petersburgu nad głowami obywateli latają ukraińskie drony pilnie i z hukiem strącane przez rosyjską artylerię, a tu śpiewa amerykański raper, w dodatku raper zakazany w Europie ze względu na popieranie faszyzmu i osobiście Hitlera oraz negowanie Holokaustu, nie unikający afiszowania się ze swastyką, antysemityzmem i symbolami nazistowskimi na koszulkach za posiadanie których w Rosji grozi więzienie. Przy tym wszystkim kremlowskie media sugerują, że z raperem może spotkać się sam Putin. Przyczyn tego wariactwa media dopatrują się w zakazie występów Westa na swoim terytorium, jaki wydały państwa europejskie - Włochy, Holandia, i W. Brytania, ze względu na promowanie przez Westa nazizmu. Oprócz przeciwstawienia się wrednemu Zachodowi pewną rolę gra nobilitacja kraju, od momentu inwazji omijanego przez artystów światowej rangi. Być może władze w końcu dostrzegą, że równoczesne prowadzenie wojny z nazizmem i faszyzmem i lansowanie rapera promującego ów rasizm i faszyzm są wzajemnie sprzeczne i koncert odwołają, może sam West połapie się, że występ w Petersburgu może mu zaszkodzić, ale też nie wykluczone, że koncert się odbędzie, a Ławrow wygłosi kolejną mowę wzywającą żołnierzy rosyjskich w imieniu bohaterskich dziadów i pradziadów do zniszczenia nazizmu.
Ktoś z internautów podsumował: Pięć lat walczymy z rzekomymi faszystami, a tu zapraszamy i witamy z honorami zadeklarowanego nazistę!

.
Komentarze
Prześlij komentarz