Putin po raz pierwszy odwiedził wyspy Kurylskie, czym zdenerwował Sanae Takaichi, premier Japonii i zyskał punkty w Chinach. Stosunki rosyjsko-japońskie są od czasu ataku Rosji na Ukrainę napięte. Na ich pogorszenie się dodatkowo znacznie wpłynęło zawarcie przez Rosję układu o wzajemnej pomocy wojskowej z Koreą Północną. Japonia zaangażowała się w pomoc humanitarną i finansową Ukrainie, przekazując jej 9,8 mld USD, a nawet przyjmując na swoje terytorium 2 tys. Ukraińców. Zaostrzyła się też retoryka: minister spraw zagranicznych Japonii stwierdził, że wyspy Kurylskie są nieodłączną częścią Japonii. (Nota bene, Putin w konstytucji zapewnił, że są nieodłączną częścią Rosji). Putin popłynął na te Kuryle w krążownikiem rakietowym ubrany w mundur naczelnego dowódcy floty. Pośrednio nawiązując do rocznicy kapitulacji Japonii w drugiej wojnie światowej i ówczesnych planów rosyjskich osadzenia desantu na Hokkaido i zajęcia części Honsiu teraz odwiedzając Kuryle Putin dodał, że natura obdarzyła Rosjan genetycznie kodem zwycięstwa, co zabrzmiało niepokojąco i pewnie dodatkowo zdenerwowało Japonię. Rosyjskie media wskazują też na zmiany w doktrynie wojennej Japonii - zwiększenie budżetu na obronność, zmiany w uzbrojeniu i dyskusje o broni jądrowej.
Stosunki chińsko japońskie też znacznie się pogorszyły, gdy pani Takaichi wyraziła chęć obrony Tajwanu, w razie gdyby go zaatakowały Chiny. Natomiast zamigotało na
horyzoncie pogłębienie sojuszu japońsko amerykańskiego skierowanego przeciw dominacji Chin. Chodzi o japońską bezludną wyspę na Pacyfiku Minamitori Shima. To cudo ma 167 km kw powierzchni, mieści lotnisko i obiekty wojskowe i w zasadzie nie miałaby ona większego znaczenia, gdyby nie odkryto w jej pobliżu pod wodą jakichś nieprawdopodobnie wielkich złóż metali ziem rzadkich. Na razie największe złoża tych metali wydobywają Chiny, czym mogą szantażować Stany Zjednoczone i Japonię. Wydobycie metali ziem rzadkich szkodzi środowisku, jest procesem złożonym i drogim nawet gdy są to kopalnie naziemne. Wydobycie z dna oceanu jest jeszcze trudniejsze i droższe. Mówi się o dziesiątkach miliardów dolarów i wieloletnich inwestycjach. Projekt ma ruszyć w lutym 2027 roku, na początek inwestycja ma pochłonąć 5,7 mld USD firm prywatnych i państwowych obu państw. W 2025 roku w pobliżu Minamitori pojawił się chiński lotniskowiec, co dodatkowo zdenerwowało Japonię. Poprzednie rządy Japonii starały się balansować między Chinami i Ameryką, gdy pani Takaichi stając w obronie Tajwanu znacznie pogorszyła stosunki z Chinami i została niejako skazana na układy z Trumpem.
Niezawisimaja Gazieta o Japonii ; Rosja i Japonia

Komentarze
Prześlij komentarz